4.10.09
No to sobie pięknie mieszkam! Bardzo, ale to bardzo mi tu dobrze!:) wczoraj hiszpańskie party z Aśką i Martą, a wcześniej „hiszpański” obiad: pizza i piwko galicyjskie:D, ale to w 4 popołudnie troszkę na plaży, później zakup pizzy- 2 w cenie jednej ( istotna info dla osobnika, który zawsze śmieje się, że kupuję wszystko w promocji…hehe jak widać w Hiszpanii także!:D!) i Gadis ( hiszpańska Biedronka!) no i przesiedziałyśmy resztę popołudnia na fajnych kanapach u Asi i Marty plotkując jak to bywa, gdy spotykają się 4 baby. No i ok.1 w nocy imprezka. Było mega fajnie dopóki Tito nie zabrał nas do rock pubu, zupełnie nie moje klimaty, ale szybko się zmyłam:D
Dziś pobudka ok. południa, ale tak to tu jest!:D cały dzień przed TV w ramach nauki hiszpańskiego i przy książkach w tym samym celu! Później Aśka na plotach. No i poznałam mojego 3 współlokatora, został jeszcze 1. No i David od razu wymyślił, że skoro nie jadłam, nic hiszpańskiego to oni zrobią dla mnie hiszpańską kolację… oczywiście pomysł przeszedł i we wtorek, zapewne mega późno, będę opychała się hiszpańskim żarełkiem:D mniam...już mi ślinka leci! Są CUDOWNI!!!!!!!!!!:D:D:D:D
Ehh…no i Alba znalazła w moich polskich książkach mapkę…naturalnie zaproponowała mi, że jak będę miała ochotę to oni pokażą mi kilka miejsc, bo oczywiście w wielu mają prywatne domy…no tak, nocleg za darmo…hehehehe:D nie no, na serio mam w życiu mega wielkie szczęście! Ale Hiszpanie są niesamowicie pomocni no i chwalą mój hiszpański, który jest łamany, ale mnie rozumieją!:D no nic, idę spać w mega dobrym humorze..:D:D:D:D:D:D
niedziela, 11 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz