hahahaha...dziś postanowiłam napisać bloga zainspirowana przez Karolinę...:) (http://tureckie-erasmusowanie.blogspot.com/)
Ostatnio jakiś dziwny humor...ale wiem dlaczego więc jakoś się nie przejmuje specjalnie;p
No, ale dziś na serio nawkurzałam się tyle, że juz nie apmiętam kiedy ostatnio użyłam tylu przekleństw w jednym dniu...;p:)
No bo tak...cały dzień słuchania o tym, że egzamin, że co zrobimy, jak nie zdamy...i ble ble ble...później owy egzamin...no a później jakaś śmieszna konferencja, z której nie wyniosłam NIC! oprócz dyplomu, za konferencję poprzednią, a tylko straciłam czas i obecność na zajęciach, sto razy bardziej interesujących, u Cathryn!;/ aaaaaaa...i w międzyczasie miałyśmy rozmowę z Fernando, na temat naszego egzaminu z TIC...;/ offffffffffffffffffff.....!
Ale jest też coś mega pozytywnego, ale jak na razie nie rozgłaszam, żeby nie zapeszyć...:D niby jest na 100 procent, ale kto to wie...;p
Egzamin....uffffffffff...dowiedziałyśmy się tydzień temu...ale o tym, już chyba pisałam, więc powtarzać się nie będę..;p Poszło FATALNIE...!!!!! zresztą nie tylko nam, ale wszystkim studentom! pytania nie były zrozumiałe, odpowiedzi podobne...ludzie wyszli załamani...! My z Marteczką ( moje spojrzenie na świat:*!) pogodziłyśmy się z tym, że no raczej 26 na 40 trafić nam się nie udało, więc pogodziłyśmy się z porażką!:D i nawet nas to śmieszyło...no bo, co miałyśmy płakać nad rozlanym mlekiem? Będziemy płakały jak naprawdę się okażę, że nasz zakręcony Ricardo nie da nam wpisu...;p Ludzie nam mówili, że się uczyli i też nic z tego...ehhhh...mamy nadzieję, że słowo "Erasmus", naprawdę, otwiera wszystkie drzwi..:D:D:D
Rozmowa z Fernando...postawił kawę...coś tam pobręczał, że mamy za mało obecności ( no raczej nie mogłyśmy mieć wszystkiego, skoro praktycznie w październiku nie chodziłyśmy;/!) no i stanęło na tym, że napiszemy jeden egzamin w 3...;p Bajka...naturalnie, że się zgodziłyśmy...ale czeka nas weekend z Nowymi technologiami stosowanymi w pedagogice! noooo...naprawdę bardzo przydatny przedmiot, zwłaszcza, że praktycznie nikt na nim nie uważał...;p myślałam, że tylko w Polsce są przedmioty tego typu, ale jak widać, studenci na całym świecie( a przynajmniej w Europie) są zmuszeni do chodzenia na przedmioty w stylu "niepotrzebny do nieczego";/ no cóż...materiał trzeba przerobić...a niemało tego i w środę pięknie iść i zaliczyć!:) a jeśli nie...no jak na razie nie bierzemy tej opcji pod uwagę...;p zwłaszcza, że Fernando wygląda na takiego, który chce zaliczyć każdemu...oby...!!!!!
Po egzaminie przyszło nam spędzić ponad 2 godziny na jakimś śmiesznym wykładzie na temat kina! Tak w sumie to poszliśmy tam dla dyplomów, które mieliśmy otrzymać za udział w bloku konferencji orgaznizowanym przez Ricardo. Ehh...miało być od 18 do 19, póżniej dyplomy i do domku! Ale, oczywiście, poszło nie tak! od 18 do 18.50 próbowaliśmy uruchomić jakiś film, tylko po to, aby obejrzeć jego 5 min...;/ jak się w końcu udało ( po zmainie sali, złamaniu okularów- hahaha- pana wykładowcy i dwukrotym zrzuceniu głośników) przez kolejne 40 min słuchaliśmy jak pan wykładowca czyta coś tam o kinie, no i później kolejne 10 min filmu! grubo po 19 otrzymaliśmy swoje upragnione dyplomy ( nie wszyscy, bo biedna Marteczka i Marysia nie dostały) pojechałyśmy do domku..:) ehhh...co my się nawkurzałyśmy, najoderowałyśmy, itp...;p
No, ale pozytywne rzeczy to, to, że np.ten głupi egzam za nami ( zdany czy też oblany, ale za nami) i że z prezentacji Para a Paz dostałyśmy 7...:D nie wiem, co prawda, na ile, ale 7 bardzo mnie satysfakcjonuje..:D teraz jeszcze się zrobi scenariusz na ten przedmiot i nara! zaliczone!
Przed 21:00 byłam w moim kochanym mieszkanku...:) zjadłam na kolacje kupioną po drodze bagietkę ( matko jak ja będę za tym tęskniła w Polsce!:(!!!) no i zrobiłam sobie pyszną jajeczniczkę:)
Najedzona pokonwersowałam troszkę z uczącą się Albą i ściemniającymi chłopakami:) no i tak gadamy ( Luis, David and me..), siedząc ( David), stojąc (Luis), leżąc (ja), oczywiście o tym kto jest guapo ( przystojny) kto guapa (ładna), a kto nie..;p
No i w pewnym momencie David, mój uroczy, mnie pyta "Ania...a Ty jesteś bardzo religijna nie?" na co ja zdziwiona ( no bo po pierwsze- co to za pytanie; po drugie- raczej nie na teamat; a po trzecie- skąd taki wniosek?) "że bardzo to chyba nie! tak normalnie! a dlaczego?" i wtedy padła odpowiedź: "no bo jak tu jesteś to nie miałaś żadnego faceta w pokoju!" ( z myślą " z nikim się nie przespałaś na Erasmusie") hahahahaha...no ja myślałam, że padnę:D W życiu się nie spodziewałam takiej odpowiedzi! zaczęliśmy się śmiać...no bo, co miałam odpowiedzieć?:) ehhhh...BOYS!!!!!
No, ale oczywiście poprawili mi humor!:) chwała im za to, że są!:)
A tak w ogóle to moje kontakty z dnia na dzień stają się lepsze! tzn. nigdy nie były złe!!!! ale teraz mogę więcej im powiedzieć, mogę żartować z rzeczy, z których wcześniej nie mogłam, itp...szkoda tylko, że już niedługo będę musiała stąd wyjechać...:(:(:(:(:(:(:(:(:( boję się odliczać dni...już same wystarczająco szybko lecą!:( masakra!!! Javier dziś kochany, przyszedł do mnie, zapytał jak egzamin, pogłaskał po plecach jak tata...:) no jak tu ich nie uwielbiać?:) Alba oczywiście zaoferowała pomoc, bo mam coś do zrozumienia w gallego, a nie wszystko czaje...chłopcy mi humor poprawili...no są CUDOWNIIIIIIII!!!!!!
aaaaaaaaaaa...a David bałaganiarz i syfiasz ( ale tak dosłownie!!!) jak nie wiem co, okazał dziś mega eforię, gdy go poinformowałam, że jutro tzn dziś;p mam zamiar posprzątać. Użyłam słowa wszystko, ale oczywiście nie mam najmniejszego zamiaru myć jego, stojących od tygodnia, naczyń:). Mówiąc wszystko miałam na myśli kuchnię ( bez mycia naczyń;p), łazienkę no i salon, który już naprawdę tego potrzebuje!!! Stwierdziłam :"David co Ty zrobisz jak ja wyjadę?" na co David "To będzie mierda ( do dupy!)":) poczułam się doceniona...hehe..:) naturalnie Luis słysząc, że David WSZYSTKO sprząta ( żart, którym zarzucił podczas konwersacji ze mną;p) wybuchnął śmiechem:D hahaha...poszłam do niego i zapytałam z czego się śmieję i jak może nie zauważać tego, że David ZAWSZE i WSZYSTKO sprząta...hahaha:) czyli powszechnie znane jest w naszym mieszkaniu bałaganiarstwo pana D.;p
Ehhh...jest 3.15 w nocy..:) muszę jeszcze zrobić malutką rzecz i mam nadzieję, że o 4 będę już słodko spała..:) ale mogę dziś leniuchować ile mi się chcę...bo już weekend...:D:D:D ehhh...jak dobrze! i tylko 3 dni na uniwerku..:)
idę...do następnego posta...:)
pozdro i besos..:*:*:*:*:*:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz