Dziś 5 dzień Nowego Roku...ehhh...!!!! a ja jeszcze pamiętam cudownego Sylwestra, jakby to było wczoraj!:D
Było IDEALNIE!!!! Najfajniejsi ludzie ( brakował Domi i Andreea, ale były z nami duchowo...jestem pewna...;p!), najfajniejsza atmosfera, najfajniejsze miejsca...tak to widziałam! najpierw mini party, no które oczywiście większość się spóźniła, później szampan, confetti i winogrona na ławce przy Torre de Hercules...ponownie mieszkanie dziewczyn, później Orzan...no i czekolada z churros!!!!:D Impreza do białego rana, tańce, zabawa, radość, wygłupy, żarty...jeśli tak będzie wyglądał cały mój rok to 31.12.2010 powiem, że byłam najszczęśliwszą osobą na ziemii...:D:D:D kocham moje hiszpańskie ludki, kocham to miejsce, wszystko co tu robie...kocham Erasmus!!!!!:D:D:D:*:*:*
Dziś pochmurno...ale wczoraj i przedwczoraj pogoda była tak piękna, że aż nie mogliśmy w to uwierzyć!!!całe dnie spędziliśmy spacerując!:D
W niedzielę zdobywałyśmy Torre z Beatą, Maeteczką i Asią, która opuściła nas po godzinie. Zrobiłyśmy sobie sesję zdjęciową bawiąc się przy tym mega dobrze! Narobiłyśmy ok. 300 zdjęć po to, aby wybrać te najlepsze...hmm..okazało się, że prawie wszystkie są najlepsze...:D:D:D póżniej był obiadek u Marty, kościół i herbatka u mnie...:):)
Wczoraj wybraliśmy się (ambitnie;p!) na dluuuuuuuuuuuuuugi spacer! ale to już większą ekipą: Merve, Serkan (chory, ale mu nie odpuściłam;p), Baris, Maja, Beata, Marta i ja! Wybraliśmy się na Santa Cristina...podobno najpiękniejsza plaża w A Corunii! droga była naprawdę długa...ponad 2 godziny w jedną stronę:D ale pogoda bardzo nam dopisała, więc oprócz chorego Serkana i Merve nie było za dużo marudzenia! Zweidziliśmy zupełnie inną, daleką część Corunii:) było jak zwykle wesoło, zwłaszcza jak tureccy chłopcy, swiom zwyczajem, robili sobie "narcyzstyczną" sesję na plaży...haha!:D bez ich zdjęć ("teraz ja chcę", "teraz ja!") jakiekolwiek wyjście, wycieczka itp. nie byłaby do końca udana...haha:D no cóż...niech żyją nadal w swojej słodkiej nieświadomości, a my wiemy swoje mężczyzna zawsze jest tylko mężczyzną...hehe:D uwielbiam naszych tureckich przystojniaków!!!!!:D
Droga na Cristinę była naprawdę długa więc postanowiliśmy wrócić busem ( ale tylko z racji tego, że nie wszyscy się dobrze czuli!). Chłopcy w autobusie wyglądali jak pijani, tak im się chciało spać..haha:D Mieliśmy jeszcze zamiar robić u mnie tortillę mega wypas, ale nie mieliśmy siły! Poszliśmy więc na tapas ( paluszki krabowe..ymmmmm..PYCHOTA!!!!)...nawet nie chcę teraz o tym myśleć!!! objedliśmy się tak, że już dawno nie czułam się tak pełna jak wczoraj (2,8 Euro) Nawet herbaty w siebie nie wcisnęłam wieczorem! Jeszcze Marteczka posiedziała u mnie do ok 22...i dzień z MOIMI się zakończył:) położyłam się do łóżka ok 24, gdyż naprawdę byłam zmęczona i pewna tego, że nie będę miała problemów z zaśnięciem! niestety...o 1. ponownie włączyłam, na 10 min, komputer, a później był kubek gorącego mleka i "Crepusculo". Ok. 3 zapadłam w sen...bez komentarza...!!!!! NIENAWIDZĘ bezsenności...;/;/;/ to gorsze niż myślałam...offffffffffffff....!!!!!!
O 15.00 ponowne spotkanie z wczorajszą ekipą. Dziś robienie tortilli, na którą wczoraj zabrakło sił:D będzie mega wypasiona (tzn. takie mamy plany;p). Szczerze to nasz pierwszy raz z tortillą...no, ale optymistycznie patrzymy w przyszłość! po przygotowaniu TAKICH świąt nic nam niestraszne...;p;p;p
Ehhh...a co do Nowego Roku...????? niby trzeba mieć plany, coś sobie postanowić, na coś liczyć...ale ja nie wiem czy takowe posiadam na dzień dzisiejszy...:D myślę sobie, że jeżeli ten rok będzie taki jak 2009 będę naprawdę szczęśliwa! poprzedni przyniósł mi więcej niż oczekiwałam...mam prawo jazdy, jestem w Hiszpanii ( a to było moje największe marzenie!!!!), mam w okół siebie PRZECUDOWNYCH ludzi ( w Polsce i tutaj!) i czuję się naprawdę SZCZĘŚLIWA!!!!! czego można chcieć więcej?? noooo...może poza licencjatem, pracą, własnym samochodem, wycieczką do Turcji, do Rumunii...itd...hahaha:D:D:D:D
Zobaczymy co się spełni, co nie...oby nie był gorszy od tego!!!!!!!!
aaaaaaaaaaaaa...by the way...doszłyśmy, wczoraj, do wniosku z Marteczką, że są pewne marzenia, których spełnienia nie oczekujemy...są tylko i wyłącznie marzeniami...i to też jest fajne!!!!:D
p.s. niedługo trzeba kupić biety do domu!!!!!:(:(:( kilka osób już takowe posiada...a mi na samą myśl chcę się płakać...bo to naprawdę oznacza koniec mojej najfajniejszej przygody w życiu...:(:(:( i choć zaczynam tęsknić...do domu mi nie śpieszno..:)
KOCHAM WAS rodzinko i kocham wszystkich, którzy mnie tam w Polsce wyczekują..:*:*:*
0 komentarze:
Prześlij komentarz